Bóg, honor, ojczyzna – te wartości są siłą narodu

W przeciwieństwie do dawnej arystokracji i ziemiaństwa, dzisiejsza „elita biznesowo-medialna” raczej nie kultywuje wartości chrześcijańskich. Hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna” bywa w tych kręgach ośmieszane. Dekalogiem stają się media, bogiem jest konsumpcja. A ojczyzna? To jakiś przeżytek, symbol zacofania. Na szczęście są też liczne wyjątki i chce się wtedy zaśpiewać: „jeszcze Polska nie zginęła!” – z Jackiem Mycielskim, synem Heleny z Broel-Platerów Mycielskiej, rozmawia Ewa Polak-Pałkiewicz.Być polską arystokratką w II połowie XX wieku to także – jak wynika z lektury pamiętnika Pana Matki, Heleny Mycielskiej – umieć wydoić krowę, wykarmić świnię, zaorać pole, zebrać siano z łąki. Nie zaniedbując opieki nad piątką dzieci… Pana Matka, pozbawiona rodzinnego majątku, wraz z mężem, Ludwikiem hr. Mycielskim walczyła o przeżycie najbliższych, ciężko pracując fizycznie. Jednak w jej pamiętniku nie odnajduje się nuty buntu. Pozostanie w Polsce po wojnie było czymś oczywistym zarówno dla niej, jak i dla Pana Ojca. To raczej nietypowa postawa wśród arystokracji. Pomimo szykan rodzice nie myśleli o emigracji? Nie myśleli. I martwili się emigracją naszej trójki – mnie, żony i dwuletniego synka w 1971 roku, o czym dowiedzieli się w ostatniej chwili. Nasze zagrożenia i plany trzymaliśmy w tajemnicy, by nikogo nie narażać. Już w wolnej Polsce Rodzice mieli trochę nadziei na nasz powrót. Z przedednia naszej ucieczki zapamiętałem wielkie zmartwienie Ojca: „
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze