Jak polskie miasto stało się Jemenem

 czerniecki.net
czerniecki.net

Miasto-wyspa. Enklawa dryfująca po niebezpiecznym oceanie aglomeracji Detroit. Hamtramck było kiedyś fenomenem na skalę światową. Założone przez niemieckich farmerów swój rozkwit zawdzięczało Polonii, tak licznie tu przybywającej. To dzięki niej zaczęło z czasem odgrywać rolę „najbardziej polskiego miasta za oceanem”. To się jednak skończyło. I to dość brutalnie. To było gdzieś tutaj. Na rogu tych dwóch ulic – Jurek wyraźnie się ożywia, opowiadając tę historię. Widać, że nadal go porusza, wzbudza emocje. – Mama szła z torbą na zakupy. I gdzieś z okolic tego domu po prawej wybiegł nagle czarnoskóry. Z nożem. Zażądał od mamy portfela. Po czym wyrwał torebkę i uciekł. Jak się potem okazało, to był dopiero początek. Dziś jest jeszcze gorzej. Miejsce, w którym krzyżują się dzisiaj ulice Brombach Street z Poland Street, na pierwszy rzut oka nie wydaje się wcale jakąś strefą wiejącą grozą. Ot, dwie wąskie prostopadłe względem siebie uliczki. Zaprojektowane w typowo amerykańskim stylu. Obok jednej i drugiej ciągnie się pas jednorodzinnych domków. Są biedniejsze, są bogatsze. Choć trzeba przyznać, że tych pierwszych już znacznie więcej. Przeważnie to standardowe amerykańskie chatki – z niewielką werandą przed wejściem, jednym piętrem, z którego na ulicę wychodzi maleńki balkonik. Przy dachu jednego z takich domostw gospodarz wetknął amerykańską flagę. Krótki przystrzyżony trawnik robi za rodzinny ogródek. Nie jest jednak ogrodzony. Zresztą mało który dom jest. Żal
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze