USA i Skandynawia: niepolityczne zamachy na polityków

W Polsce toczy się bardzo upolityczniona dyskusja o tym, jak bardzo polityczny był zamach na prezydenta Gdańska śp. Pawła Adamowicza. Intencje głównych uczestników tej debaty − zarówno polityków opozycji, jak i mediów („GW”, TVN, portal naTemat, ale też „Puls Biznesu”) są jasne: winą za „polityczny” zamach obarczyć rządzącą w Polsce formację. Nie będę w tych rozważaniach skupiał się na przypominaniu faktów, że zarzuty prokuratorskie prezydent Gdańska otrzymał za rządów PO i PSL, że w tamtym czasie Platforma Obywatelska zawiesiła jego członkostwo w partii, a w ostatniej kampanii wyborczej był brutalnie atakowany przez polityków opozycyjnych (lider Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer pisała o nim jako o „polityku całkowicie skompromitowanym”, a konkurent na stanowisko prezydenta Gdańska, kandydat PO Jarosław Wałęsa, publicznie mówił, że śp. prezydent Paweł Adamowicz będzie siedział...). Wolę pokazać, że i na świecie dochodziło do zamachów na polityków, które wcale nie były „polityczne”. Często ich sprawcami byli ludzie psychicznie niezrównoważeni albo przynajmniej niestabilni. Ich motywem nierzadko była chęć „zabłyśnięcia”, sławy medialnej, skupienia na sobie uwagi. Klasycznym przykładem był zamach na prezydenta USA Ronalda Reagana. Miał on miejsce 38 lat temu, a zamachowcem był John Hinckley Jr. Jego motywem była chęć… zaimponowania słynnej aktorce Jodie Foster, w której kochał się od momentu, gdy pierwszy raz zobaczył ją w „Taksówkarzu”. Choć Foster raczej
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze