Patroni naszych ulic

Walka polityczna przybiera różne kształty. W Warszawie główny atak skierował się przeciwko prezydentowi poległemu pod Smoleńskiem, przy czym na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej skasowano również innych czcigodnych patronów dekomunizowanych ulic, wychodząc z założenia, że lepszy komunistyczny watażka niż bohaterka „Solidarności” lub też stalinowski urzędas niż bard polskiej pokojowej rewolucji.

Sytuacja jest nienowa – od podobnych problemów wolni są Amerykanie, którzy konsekwentnie numerują aleje i ulice, a nie sposób spierać się o liczebniki. U nas podobny pomysł przyjął się jedynie w Aninie, który dorobił się XII ulic o nazwie Poprzeczna, ale chyba nikt...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: