„Polacy! Dziękujemy, że jesteście”

Przewidział pontyfikat Wojtyły. Teraz przychodzi pora na niego. Wybrałem się na spacer śladami wyjątkowego kapłana. O którym sam ojciec Pio mówił, że „jest święty”. Od Via Santa Chiara, gdzie się urodził, po Via Salvatore Tommasi, gdzie spoczywa jego ciało. I gdzie liczni polscy pielgrzymi przybywają, aby modlić się o jego rychłą beatyfikację. Właśnie mija 48 lat od śmierci Dolinda Ruotola. 19 listopada 2018 roku. Neapol. Po ciepłym weekendzie znów miła aura. Idealna dla  przybyszów z Polski. Piszę o nich nie bez powodu. To ich bowiem jest dziś tutaj wyjątkowo wielu. Nie bez powodu. Od dnia, kiedy książka Joanny Bątkiewicz-Brożek „Jezu, Ty się tym zajmij” stała się bestsellerem na naszym rynku wydawniczym, Polaków w mieście  pod Wezuwiuszem z miesiąca na miesiąc jest coraz więcej. Do tego stopnia, że proboszcz kościółka pod wezwaniem Matki Bożej z Lourdes i św. Józefa wywiesił na drzwiach świątyni specjalną kartkę – po polsku – z informacją o godzinach jej otwarcia. Dziś jednak jest nie byle jaki dzień...Chusteczka i santo subito „Dziękujemy wam, że tu przybywacie” – pamiętam, jak tymi słowami proboszcz kościoła, niejaki don Pasquale, podczas ogłoszeń duszpasterskich dziękował nam, niewielkiej grupce Polaków, za tak liczne przybycie do tego mało znanego na turystycznej mapie Neapolu kościoła. Za to, że chciało nam się tutaj przyjechać i pomodlić przy grobie stojącym w prawej nawie światyni. „Taka liczba Polaków to dla nas prawdziwe
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze