Dziki Zachód tu i teraz

Historia Dzikiego Zachodu toczy się cały czas. Nawet teraz. I nie chodzi tu wcale o kolejne wielkie ekranizacje amerykańskiego westernu. Lecz o maleńką osadę południowej Arizony. Gdzie dokładnie 137 lat temu miała miejsce najsłynniejsza dziś strzelanina Dzikiego Zachodu. To musi być gdzieś tutaj… – Krzysiek uważnie się rozgląda. Kilka minut temu wjechaliśmy do półtoratysięcznego Tombstone. Miasta, które jakby zasnęło. Do tej pory każdy wjazd z długiej i nużącej trasy po pustych preriach był niczym orzeźwiający prysznic. Po pustych, ciągnących się kilometrami trasach w amerykańskich miasteczkach zwykle jednak coś się działo. Otwarte sklepy. Mrugające banery. Spacerujący ludzie. Dzieci jedzące lody. Ślimaczący się patrol policji. Samochody szukające miejsca parkingowego. Muzyka dobiegająca z warsztatu. A tutaj jest jakby inaczej. Nawet z miejscem do zaparkowania nie ma większych trudności. – Postaw się tutaj. Obok tego jakby ratusza – dyryguje Jurkiem Krzysztof. – Są wolne miejsca. Nawet w cieniu. – Dziwne, że to bezpłatne. Tak nie po amerykańsku jakoś… – zastanawia się na głos Jerzy. – Parkuj, parkuj, nie marudź. Nie mamy czasu! Na ulicach pustki. Ma to urok, nie da się ukryć. Mijamy pozostawiony samemu sobie starodawny drewniany powóz. Taki najprostszy z możliwych. Tak dobrze nam znany z wszelkich filmowych produkcji o Dzikim Zachodzie. Dalej jest jeszcze ciekawiej. Niskie drewniane domki. Wąskie fasady budynków niczym zbudowanych z kartonów. I szeroka ulica
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze