Polski, czyli katolicki

Nie każdy zdaje sobie sprawę z wyjątkowości polskiego Kościoła i jego roli w naszej historii, większej niż w dziejach innych państw chrześcijańskich. Od strategicznej decyzji Mieszka I nasz Kościół stał się elementem racji stanu i czynnikiem spajającym Polaków ponad społecznymi podziałami, przynajmniej od czasu, kiedy Jakub Świnka wprowadził w Wielkopolsce obowiązek głoszenia kazań po polsku. Inny wielki kapłan epoki rozbicia z historii męczeństwa i cudownego zrośnięcia się ciała świętego Stanisława uczynił program polityczny prowadzący do odbudowy Polski zjednoczonej. Udało się, za Łokietka! Ciekawe, że dwa wielkie narody europejskie – Włosi i Niemcy – nie potrafiły zjednoczyć się w jeden organizm państwowy, ale wystarczy zauważyć, że przez wieki ich rozdrobnione Kościoły nie były zainteresowane jednością. Kiedy w XIX wieku Italia rozpoczęła długą walkę o zjednoczenie, rolę katalizatora odgrywali wolnomularstwo, karbonariusze, a lokalny Kościół był przeciwnikiem. Specyficzne cechy Polaków, ich zmysł demokratyczny, równowaga między koroną a infułą sprawiły, że Kościół akceptowany był jako arbiter, a nie element gry politycznej. Nieprzypadkowo prymas Polski był z urzędu interrexem. Polacy nie przyjęli reformacji, a Zygmunt August, wielki król, nie tylko z powodu powiedzenia „Nie jestem królem waszych sumień”, odrzucił pokusę stworzenia Kościoła narodowego z sobą na czele, mimo że kusił go sam prymas Uchański. W Polsce nie paliło się czarownic i kacerzy,
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze