Korzenie niezakorzenienia

Rewolucja ‘68, wbrew często powtarzanym tezom, ma głębokie korzenie filozoficzne i światopoglądowe. U jej podstaw leży odrzucenie chrześcijańskiej antropologii, klasycznego myślenia i moralności.

Żyjemy w świecie, który został ukształtowany w roku 1968. Rewolucja seksualna, obyczajowa oraz  polityczna i edukacyjna (kto wie, czy ta ostatnia nie jest najistotniejsza) sprawiły, że studencka rewolta głęboko zmieniła nie tylko uniwersyteckie kampusy czy bastiony popkultury, lecz także codzienne życie. Pigułka antykoncepcyjna całkowicie zdekonstruowała rozumienie seksualności, zapoczątkowany wówczas na taką skalę ruch gejowski podkopał fundamenty małżeństwa i rodziny. Wychowanie, o czym też nie można zapominać, z procesu, w którym autorytet, siła, a gdy trzeba także przemoc (tak, tak, bo słowo to ma także wymiar pozytywny, wbrew temu, co może wydawać się nam ukształtowanym w kulturze pacyfizmu i bezstresowego wychowania), przekształciło się w bezbolesne towarzyszenie, w którym dziecko nie tyle jest formowane, ile formuje innych, a młody człowiek nie tyle zdobywa wiedzę o korzeniach swojej cywilizacji i samorozumieniu samego siebie, ile… „zwiedza” różnorodne przestrzenie. Jednym słowem, od lat 60. zmieniło się wszystko. Nic już nie jest takie samo, a zmiany zapoczątkowane w tamtym okresie tylko przyspieszają. Aby jednak dobrze zrozumieć to, co się obecnie dzieje, trzeba wrócić do istoty rewolucji, która dokonała się w tamtym okresie. A może lepiej powiedzieć: do jej intelektualnych korzeni, których konsekwencją była rewolta.

Korzenie Europy
Zacznijmy jednak od przypomnienia, z czego wyrosła potęga Europy. Nie, nie chodzi mi o to, by po raz kolejny przypominać o tym, że Stary Kontynent został zbudowany na greckiej filozofii, rzymskim prawie i chrześcijaństwie. To oczywista oczywistość, która powoli staje się truizmem. Warto jednak dostrzec, co zostało na owym fundamencie zbudowane i na czym polega szczególna...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: