Jakże polska litania

Ta litania nie pochodzi z Polski, a jednak tak mocno wpisała się w polską duchowość, polską pobożność i wreszcie polski krajobraz, że trudno sobie wyobrazić naszą ojczyznę bez tej modlitwy.

Każdy, kto podróżuje w maju po Polsce, zna ten widok. Obok wiejskich i miasteczkowych kapliczek, wczesnym wieczorem zawsze stoi niewielka (a czasem całkiem spora) grupka ludzi. Nieraz są to przysłowiowe babcie, ale wcale nie tak rzadko widać wśród nich także młodsze postaci, chłopaków i dziewczyny, którzy spokojnym tonem odśpiewują czy po prostu odmawiają Litanię Loretańską. W kościołach w całej Polsce zaś, po Mszy św. wieczornej, zazwyczaj przed wystawionym Najświętszym Sakramentem dzieje się dokładnie to samo. Kapłan z wiernymi odmawiają prostą modlitwę, która – jeśli potraktuje się ją z uwagą i zaangażowaniem – zawiera naprawdę głębokie treści. Ta wspólna modlitwa pozostaje pewnym znakiem rozpoznawczym polskiego katolicyzmu, czymś, czym warto nie tylko się dzielić, lecz także co warto celebrować. 
Sam przekonałem się o tym kilka lat temu, gdy po długiej przerwie (spowodowanej „przymusowym”, bo zadawanym jako pokuta po spowiedzi, bywaniem na Litaniach w wieku nastoletnim) wróciłem do uczestnictwa w Litanii. I to nie w rodzinnej Warszawie, lecz pierwszy raz w mojej ukochanej Kalwarii Pacławskiej, na głębokim Podkarpaciu. Atmosfera, śpiew, organy, kadzidło i Najświętszy Sakrament (czyli, przypomnijmy tym, którzy już zapomnieli, dla katolika żywy Pan Jezus) w połączeniu z niesamowitą treścią modlitwy od razu mnie uwiodły. Od tego czasu bywam na nabożeństwach majowych regularnie, a często, gdy nie mogę, wówczas z żoną w samochodzie odmawiamy Litanię Loretańską, która stała się dla nas żywą szkołą Maryjności, a szerzej – także wiary.

Modlitwa historią pisana
Litania Loretańska to bardzo stara forma modlitewna, która ukształtowała się prawdopodobnie około XII wieku. Wydaje się, że część z jej wezwań znajdowała się...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: