Cisza jak ta

Pamiętam, jak młody Peruwiańczyk prosił, abym raz jeszcze przemyślał decyzję o wyjściu w góry. „Idzie pora deszczowa” – ostrzegał. Co ja jednak mogłem poradzić, gdy na cudne pasmo Cordillera Blanca miałem tylko ten jeden miesiąc. Trzeba było iść. Pomimo wszystko.

„Bo boskim potomkom nie wolno zakochiwać się w ludziach…” – szepcze, wolno przeżuwając liście koki. Nad nami ciemne, górskie niebo zasiane rojem jasnych punkcików. Gwiazdy na półkuli południowej to dla mieszkańców Starego Kontynentu obszar do nieskończonych obserwacji. Nie znajdziemy tam popularnego Wielkiego Wozu. Nie ma Kasjopei. Nie ma Oriona. Jest nowe. Niezbadane. Mrowie białych kropek na palecie...
[pozostało do przeczytania 94% tekstu]
Dostęp do artykułów: