Dwaj Polacy z Tallina

Mieszkają we dwóch na dalekiej estońskiej północy. W mieście, gdzie ludzie raczej się do siebie nie odzywają. Gdzie wpierw trzeba się dobrze poznać. Przebić niewidzialną warstwę nieufności. Tutaj głoszą, tutaj pomagają, tutaj służą. Pewnie woleliby cieplejszy klimat – ten estoński ponoć należy do najmniej sprzyjających człowiekowi. „Ale co poradzić? – odpowiadają. – To przecież służba”.

Sople lodu zwisającego spod staromiejskiej dachówki powoli ociekają wątłą strużką wody. Gdy któryś z nich zostanie wystarczająco „obmyty”, gwałtownie odrywa się od stropu i  spada na chodnik. Tym razem jego upadek wraz z hałdą śniegu nie robi nikomu krzywdy. Na  szczęście nikt...
[pozostało do przeczytania 94% tekstu]
Dostęp do artykułów: