Pomimo wszystko

Stefan Czerniecki
Stefan Czerniecki

Reinhold Messner powiedział kiedyś o górach: „Nie są ani sprawiedliwe, ani niesprawiedliwe. Są po prostu niebezpieczne”. Szkoda, że pomimo przestróg i wszelkich środków ostrożności będziemy się o tym prawdopodobnie przekonywać do końca świata. Idą już jakiś czas. We dwoje. Jedno za drugim. Pierwszy idzie on. Lepiej zna trasę. Poza tym jest przecież silniejszy. Co pewien czas zapada się po udo w kopnej zaspie. Wtedy idąca za nim dziewczyna wie, że musi uważać. Delikatnie wkłada nogę w głęboką, świeżo wykopaną dziurę. Dopóki nie poczuje stabilnego podłoża. Póki co nie są związani żadną liną. I chyba słusznie. Przecież nadal idą dolinami. Do schroniska jeszcze ładny kawałek. Po prawej mijają Krytą Polanę. To znak, że do tzw. Trzydniówki jeszcze trochę. Idą wolno. Nie spieszą się. Zimowy dzień w Tatrach w pełni. Można smakować. Z nieodległej Klinowej Czuby spada kilka minilawinek. Mała kuleczka potrąca kolejne. Turlają się razem. Nie zdążają jednak nabrać rozmiaru, gdy wszystkie spadają do zamarzniętego potoku. Koniec pokazu. – Kurde! Ale nasypało! Normalnie z chłopakami robiliśmy tę dolinę w góra dwie godziny – zaczyna się żalić. To chyba męskie zażenowanie każe mu na głos usprawiedliwiać się przed idącą za nim wybranką serca. – Ale nie przejmuj się. Naprawdę mi się podoba. I nie musimy nigdzie dalej iść. Możemy zostać nawet tu, o! – kończąc, podchodzi do chłopaka i delikatnie otrzepując śnieg z jego rzęs, całuje go w usta. Wreszcie docierają na miejsce. Jest
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze