Z opasłej księgi Gepetto

fot. Paweł Miśta
fot. Paweł Miśta

Neapol jest jak gruba książka. Nieco podstarzała. Nieco zatęchła od wilgoci, w której jest przetrzymywana. Za to z opowieściami, które przenoszą w inną rzeczywistość. Warkotu ulicy, neapolitańskiego dialektu, stukotu rzemieślniczych pracowni. Czy  nawet wszechobecnego fetoru. I naprawdę warto otworzyć tę książkę i delektować się każdą literą. Bo jest doprawdy niepowtarzalna. Okładka wcale nie zachęca do dalszej lektury. Plac Garibaldiego, gdzie zawozi nas lotniskowy autobus, jest po prostu brzydki. W dodatku znowu pada deszcz. Pod odrapanymi budynkami widać walające się worki śmieci. Jakiś kot już otworzył pierwszy z brzegu. Część zawartości wysypała się na bruk. Nieopodal na chodniku, pomimo deszczu, leży mężczyzna. Przykryty przemoczonym już śpiworem. Twarz ma ukrytą. Chyba bezdomny. Nikt go nie widzi. Ludzie mijają go, uciekając przed deszczem. Nie mają się gdzie skryć. Dach pobliskiej galerii okazuje się być atrapą. W mniemaniu projektanta – wizją futurystycznego dachu. Ale jakby dachu bez dachu. Poprzechylane artystycznie szklane stropy przepięknie przepuszczają strugi ulewy. Słaby początek. Raczej niezachęcający do dalszej lektury. Obiecywali jednak, że się rozkręci. Daję więc książce szansę.Rozdział pierwszy: Wytropiony przez kawę Przewracam stronę. Pierwszą. Znad kartki unosi się delikatny pył. Książkowy kurz. Po chwili przybiera jakby konkretny kształt. Układa się. Zaraz-zaraz… Coś mi to przypomina. Wieczorna lampka. Obok masa
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze