Artyści

Papkultura

Trzeciorzędna serialowa gwiazdka bywa dziś wyrocznią stylu, kultury i polityki. Pogodynka ma rozpoznawalność wielokrotnie większą od kandydatów do Nobla, nie mówiąc już o popularności. Rzadko byli traktowani jako wybrańcy bogów, w starożytnym Rzymie często jako niewolnicy stanowili prywatną własność, w średniowieczu wchodzili w skład dworskiej świty bądź postrzegani byli jako wędrowna hołota, przydatna, zabawna, ale bez przesady. Oczywiście zdarzał się niekiedy ubóstwiany poeta, wyjątkowo ceniony aktor albo obdarzony nadzwyczajnym głosem kastrat, ale były to wyjątki od reguły wyznaczanej przez niedostatek, niepewność, życie na marginesie, a często na bakier z prawem. Malarze pozostawali rzemieślnikami, muzycy dworakami, a poeci cierpieli za miliony i wypluwali płuca na obskurnych poddaszach. Dopiero XX wiek i kultura masowa – wielkonakładowa prasa, muzyka popularna, film i telewizja – wciągnęły szerokie rzesze artystów na piedestał. Związek z aktorką przestał być mezaliansem, wręcz przeciwnie – awansem, a wybitny malarz i pisarz stał się ozdobą każdego salonu. Swój udział w nobilitacji miał też realny socjalizm, używając twórców jako inżynierów dusz do budowy nowego ustroju. I jak tu nie miało przewrócić się w głowie? Trzeciorzędna serialowa gwiazdka bywa dziś wyrocznią stylu, kultury i polityki. Pogodynka ma rozpoznawalność wielokrotnie większą od kandydatów do Nobla, nie mówiąc już o popularności. To jednak nie tłumaczy, dlaczego ludzie do wynajęcia
     
56%
pozostało do przeczytania: 44%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze