Ostatnie szańce układu

ilustracja Mariusz Troliński
ilustracja Mariusz Troliński

Niezależne sądownictwo, silna armia, administracja publiczna oczyszczona z urzędników zaczynających kariery jeszcze w PRL-u, media i sektor bankowy uwolnione spod zagranicznej dominacji i szkolnictwo wychowujące patriotów – stworzenie silnej Polski to zarazem koszmarny sen reprezentantów upadającego na naszych oczach systemu. Robią więc wszystko, by nie dopuścić do jej wzmocnienia. Taktykę obrali ciekawą – rozwalany układ piszczy, skomle i pozuje na ofiarę. W normalnie funkcjonującym kraju wybrany demokratycznie rząd realizowałby swój program wyborczy, zaś opozycja punktowałaby te jego elementy, które okazywałyby się szkodliwe dla obywateli. Nie istnieje rzecz jasna modelowa demokracja, jednak w większości państw opozycja ma instynkt samozachowawczy rozwinięty przynajmniej na tyle, by rozsądnie wybierać polityczną amunicję. Innymi słowy: atakuje sprawujących władzę, krytykując te ich poczynania, które – chociażby krótkotrwale – powodują niezadowolenie społeczeństwa, działają na jego szkodę. W Polsce opozycja to, co dzieje się z obywatelem, ma raczej w głębokim poważaniu. Przy ocenie poszczególnych projektów wykładnia jest jedna: PiS-owskie – znaczy złe. Najgorsze z najgorszych są zaś nie pomysły godzące w ogół obywateli, lecz w elementy układu, który ukonstytuował się w naszym kraju po 1989 r., a znacząco wzmocnił podczas ośmiu lat rządów koalicji PO–PSL. I którego przedstawiciele cały czas grają na przeczekanie, licząc, że władza PiS-u przeminie jak zły sen
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze