Apodyktyczna panna od Piłsudskiego

fot. NAC
fot. NAC

Podczas pobytu w Londynie poetka Kazimiera Iłłakowiczówna uczyła się strzelać. Do rewolweru miała „za słabą rękę”, ale dobrze szło jej strzelanie z karabinu na leżąco. Może i rozwijałaby swoje umiejętności, tyle że nie chciała strzelać do gołębi w locie. A to m.in. zakładał trening. Osłupiałemu Anglikowi, który był jej nauczycielem, oświadczyła, że „trenuje na Moskala”. A że Moskale nie latają, to nauka strzelania do gołębi nie jest jej do niczego potrzebna. Powyższa anegdota została opisana w książce „Portrety godzin” Łucji Danielewskiej, która była lektorką poetki. W innym miejscu pojawiła się opowieść o początku rodu Iłłakowiczów. Otóż Kazimiera wspomniała, iż niegdyś krążyły legendy, że ród nosił nazwisko Nykajtis i pochodził ze wsi Iłłoka. Później mieli jakoby używać przydomka szlacheckiego Naczko-Iłłakowicz, „co podaje podobno herbarz Paprockiego”. Ile w tym prawdy – nie wiadomo. Zdecydowanie pewniejsze informacje mamy o rodzicach poetki. Adam Suwart w tekście „Pani Iłła z Gajowej”, który ukazał się w „Przewodniku Katolickim” w 2008 r., podaje, że matka przyszłej współpracownicy Piłsudskiego była w Wilnie guwernantką i prywatną nauczycielką języków obcych. W pewnym momencie na jej drodze pojawił się znany adwokat, Klemens Zan, jeden z pięciu synów Tomasza Zana, poety i bliskiego towarzysza Adama Mickiewicza. Oboje zapałali ku sobie płomiennym uczuciem, które zaowocowało dwiema córkami. Starsza odziedziczyła imię po matce, młodszą – urodzoną
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze