CZERWIEC 2011

Jak mówi tow. Rosati: albo Polska (PO), albo zaścianek. Lub jak to ujmuje tow. Arłukowicz: dołączcie do nas, my reprezentujemy wszystko. „My” jesteśmy jedynymi, którzy mogą, powinni i będą rządzić Polską (w latach 90. ulubiony organ R. Sikorskiego „Gazeta Wyborcza” operował hasłem: „My rozumiemy wszystkich”). „Umiarkowany”, „neutralny” itd. publicysta pyta: co na to Polacy? Jestem bardzo zatroskany zachowaniem większości Polaków. Natomiast przyszły los zawodowy tegoż publicysty i tabunu podobnych zły nie będzie. Dostosują się. Już teraz wszakże ich reakcja na zgoła nieprawdopodobne wyczyny, działania, wypowiedzi, postępowanie Partii Rządzącej jest niesłychanie wyważona, ostrożna, powierzchowna i wybiórcza. Nie jest to sprawa najważniejsza, ale symptomatyczna. Otóż, obsceniczne politycznie zachowanie Joanny Karierowiczowskiej zaledwie odnotowano. Istotna jest natomiast dla nich przyszłość tego sprzedajnego zera. Gdy elegancki tow. Nałęcz nazywa krytyczne nastawienie do rządzących (już jest karalne!) „pedofilią”, „piszący inaczej” owe słowa ot, przytaczają. „Neutralnie”. Towarzyszowi Nałęczowi (i nie tylko jemu) przypominam więc, z równą elegancją, że w języku polskim istnieją też takie słowa, jak „prostytucja”, „kuplerstwo”, „sutenerstwo”. A w najnowszej historii naszej umęczonej ziemi mieliśmy też, dla Nałęczów i Grasiów nadal jeszcze wzór niedościgniony, Jerzego Urbana. W tekście tym koncentruję się na podstawowym dla mnie aspekcie – wolności, której zaprzeczenie afirmowali
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze