Kiedy filister wypiera inteligenta

ilustracja Antoni Chodorowski
ilustracja Antoni Chodorowski

Krytykanctwo zamiast krytycznej refleksji z pewnością może dostarczyć prymitywnej rozrywki „gnijącym odpadkom burżuazyjnej kultury”, jak mawiał Witkacy, ale jest zawsze tylko świadectwem intelektualnego bankructwa. Nie warto mówić o wynajętych prowokatorach, którym się płaci za słowne plucie i kopanie władz politycznych Rzeczypospolitej. Chodzi o ludzi tzw. kulturalnych. I o pytanie, dlaczego środowisko dziennikarskie – tak samo jak aktorskie (zwłaszcza jego najbardziej znani przedstawiciele) – nie jest w stanie zdać sobie sprawy ani z moralnych konsekwencji jątrzącego stosunku do obecnych władz, ani z własnej groteskowości, gdy wszystko, co dobrego dzieje się w Polsce, próbuje obrócić w żart, zachowując się nie jak inteligencja, lecz najgorszy gatunek mieszczan. Filistrzy.Życie na wielkiej scenie Sfera dobrze uposażonych, wygodnych i zadowolonych z siebie mieszczan, w których przeobrazili się dawni komuniści i ich sprzymierzeńcy, jest uznawana przez wielu luminarzy zawodu dziennikarskiego i aktorskiego za upragniony wielki świat. Nie chcą go utracić. Odbieranie wiarygodności rządzącym, którzy zastąpili w 2015 r. ekipę PO, przez kłamliwe oskarżenia, publikowanie naciąganych sondaży i rozdzieranie szat nad rzekomym brakiem „skuteczności” polityków PiS, tak samo jak rozpowszechnianie plotek i oszczerstw, ma swoją cenę rynkową i towarzyską. Jest biletem wstępu na dzisiejsze mieszczańskie salony. XIX-wieczna burżuazja była zawsze zajęta
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze