Sasza, czyli przypadki pewnego profesora

Dodano: 05/05/2017 - Numer 5 (135)/2017
fot. NAC
fot. NAC

Aleksander Bardini miał dość ekscentryczne podejście do scenografii i charakteryzacji, a gdy coś nie zgadzało się z jego wizją, potrafił „naprawiać” rzeczywistość. Gdy podczas prób do „Elektry” jego wątpliwości wzbudziła peruka primadonny grającej rolę tytułową, bezceremonialnie rozkudłał kunsztownie ufryzowane anglezy. A następnie wcisnął śpiewaczce perukę na głowę… tyłem do przodu. Historię z awanturą o perukę wspomina scenograf Aleksander Kreutz Majewski w wywiadzie udzielonym Barbarze Ostreloff, a opublikowanym w „Teatrze” w 1995 r. Ja znalazłam ten wywiad w poświęconym Bardiniemu podwójnym numerze „Pamiętnika teatralnego” z 2010 r., w którym ukazała się także – sporządzona przez Marię Dworakowską – „Kronika życia i działalności” Bardiniego. Co ciekawe, „Pamiętnik Teatralny” to jedno z nielicznych źródeł informacji tak wiele miejsca poświęcających Bardiniemu. O tym aktorze i reżyserze pisze się mało, chociaż wychował całe pokolenia aktorów, reżyserów i szeroko rozumianych „ludzi teatru”. Dzieciństwo Bardiniego – czy też Bardyniego, bo tak do 1932 r. pisał swoje nazwisko – związane było z miastem filmu i sztuki, jakim bez wątpienia jest Łódź. Tam właśnie 17 listopada 1913 r. przyszedł na świat jako pierworodny syn Marii Grad i jej męża Josefa Bardyniego. Jak podaje Dworakowska, państwo Bardyni mieszkali w centrum miasta, przy ulicy Zielonej. Ojciec prowadził jadłodajnię. W 1917 r. parze urodziła się jeszcze córka Irena. Młody Aleksander od dziecka
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze