Tu, gdzie kończy się droga…

Dodano: 11/03/2017 - Numer 3 (133)/2017

Głęboka selwa pogranicza Panamy i Kolumbii. Z szukającymi tu schronienia kolejnymi grupami zbrojnymi FARC, z narkotycznymi gangami chowającymi się przed prawem. Wreszcie z nielegalnymi imigrantami, którzy w przeprawieniu się przez przesmyk widzą swoją szansę na pomyślne dostanie się do Panamy, Hondurasu, Gwatemali, a następnie Meksyku i może Stanów Zjednoczonych. Witajcie na ziemi niczyjej. Witajcie w Darién. – Dlaczego nie wyszedłeś z autobusu? Mówiłem przecież jasno, prawda? – Musiałem nie usłyszeć, przepraszam… – bronię się, nadal wybudzając umysł z głębokiego snu. – Bierz paszport i zasuwaj mi do kolegi. Czeka już na ciebie na zewnątrz. Mundurowy służbista z Senafrontu (elitarnej jednostki panamskich służb specjalnych do spraw zwalczania przemytu narkotyków) i tak jest dosyć grzeczny. Nie warczy, nie szturcha, nie wlecze do ciemnego zaułka. Po prostu czyni swe obowiązki. Nie czuję wobec niego żalu. Jedynie współczucie. Że o trzeciej w nocy musi pełnić wartę na środku szosy w dżungli. Przeciskam się między zaspanymi współpasażerami. Kierowca standardowo rozkręcił klimatyzację na maksimum. Część ludzi siedzi więc przykryta szczelnie kocami. Ktoś wszedł w śpiwór. Jakaś pani tuli płaczące dziecko. Pewnie obudził je blask latarki świecącego po twarzach ludzi żołnierza. Chrapiący dwa rzędy przede mną pan jest już tak przechylony w lewo, że cudem jest, iż jeszcze nie wylądował w przejściu. Muszę go podtrzymać. Inaczej nie przejdę. Mimo że jest środek nocy i 
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze