Przekombinowane

Służby specjalne Związku Sowieckiego oraz Rosji (sprzed i po czerwonej zarazie) uchodzą za najlepsze na świecie. W dziedzinie prowokacji, skrytobójstw, zamachów, infiltracji przeciwnika trudno im dorównać, zwłaszcza gdy ich działaniom towarzyszyły cynizm, bezwzględność, profesjonalizm, ślepe posłuszeństwo i wewnętrzny terror. Od 300 lat doskonale uzupełniają się z działalnością dyplomatyczną i propagandową, tworząc podstawę imperium. Aż trudno zrozumieć, jak przy tych wszystkich zaletach w połączeniu ze ślepotą i głupotą reszty świata nie udało im się zapanować nad całym globem. Być może jedną z przyczyn jest dążenie do perfekcjonizmu, a zarazem monstrualny przerost, który powoduje, że Golem zaczyna potykać się o własne nogi. Teoretycznie rzecz biorąc, ochrana była jedną z najlepszych policji świata – trzymała społeczeństwo Rosji w karbach, a równocześnie, dzięki siatce agentów, kontrolowała wszelkie grupki gotowe wystąpić przeciw samodzierżawiu. W którymś momencie uznała nawet, że zamiast ścigać rozproszonych rewolucjonistów, trzeba pomóc w tworzeniu ich organizacji. Dzięki spryciarzom takim jak Azef tajna policja mogła kontrolować władzę i opozycję, jak trzeba napuszczając ich na siebie. Człowiek, który mógł uratować Rosję, premier Stołypin, zginął właśnie z rąk policyjnych konfidentów. Na przełomie wieków ochrana kontrolowała większość rewolucyjnych komórek, których kierownictwo w 90 proc. składało się z agentów, kreowała swych tajnych współpracowników na
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze