Samotność po góralsku w Huayhuash

 – Antonio, co to? – Nie mam pojęcia... – Głaz jaki, czy...? – Nie, nie... Chociaż może? Nietypowy jakiś. – Ty... To ciało... Trup chyba... Jest sierpień 2002 r. Peru. Cordillera Huayhuash.Kilka soles za ochronę życia Jedno z najpiękniejszych andyjskich pasm. Jednocześnie jedno z najbardziej niebezpiecznych. I to bynajmniej nie z powodu groźnych ekspozycji czy śmiercionośnych lawin. Cordillera Huayhuash to jedno z nielicznych górskich pasm, które swą sławę zawdzięcza również bandytom. Wspomniane ciało należało do amerykańskiego turysty, który wspólnie z przyjaciółką postanowił zrobić ośmiodniowy trekking po Huayhuash. Zamordowano obojga. Ciało dziewczyny znaleziono w pobliżu lodowca Yantaruri, którego jęzor wpada również do Lago Sarapococha. Przyczyną zamachu najprawdopodobniej był rabunek. Sprawcy do dziś nie zostali ujęci. Kim mogli być? Wszystko wskazuje na to, że to ta sama grupa, która już wcześniej zabiła w Huayhuash kilkanaście osób. Rok 2002 nie był bowiem pierwszym, w którym znaleziono tutaj trupa. Co gorsza, nie był również ostatnim… Dwa lata później rabusie zasztyletowali kolejną dwójkę turystów. Również obcokrajowców samotnie eksplorujących góry. Jak świadczą policyjne kroniki, znacznie więcej osób zostało w tym czasie okrutnie ograbionych. Sława przepięknej Cordillery Huayhuash zyskiwała coraz ciemniejszy odcień. Odcień posępnego i śmiertelnego zagrożenia. 30 osób. Może 40. Tyle ludzi żyje dziś w Cordillera Huayhuash. To raptem kilka rodzin.
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze