Okaryna, polityka i wózek od Felliniego

Dodano: 01/02/2017 - Numer 2 (132)/2017
fot. Tadeusz Kubiak/PAP/CAF
fot. Tadeusz Kubiak/PAP/CAF

Nowy operator Polskiej Kroniki Filmowej Andrzej Munk wraz z bardziej doświadczonym Zbigniewem Raplewskim miał kręcić mecz inaugurujący wiosenną rundę rozgrywek. Tego dnia grały CWKS i Unia Chorzów. Munk jednak zamiast nagrywać podbramkowe sytuacje i gole strzelane w ligowym spotkaniu, zarejestrował na taśmie filmowej… impresję na temat burzy śnieżnej, która przeszła nad stadionem. Materiał wylądował w koszu, a do Kroniki trafiło ściągnięte skądś suche sprawozdanie. Powyższą historyjkę opisał Marek Hendrykowski w poświęconej reżyserowi biografii zatytułowanej „Andrzej Munk”. Książka ta, zbierająca biograficzne fakty z życia i opisująca najważniejsze dzieła Munka, była podstawą pisania niniejszego tekstu. A anegdota wiele mówi o samym Munku, artyście szukającym nowych rozwiązań i skupiającym się na tym, co inni przeoczyli.Brat odważnej siostry Przyszły reżyser „Zezowatego szczęścia” przyszedł na świat w rodzinie galicyjskich, konkretnie krakowskich, Żydów, 16 października 1921 r. Jego ojciec, Ludwik, był inżynierem, pracował przy budowie dróg. Matka Antonina pochodziła z rodziny Frischów. Andrzej miał dwie starsze siostry. Rodzina zamieszkiwała w kamienicy przy ulicy Dunajewskiego 9, w centrum miasta. Munk pobierał nauki w VIII Państwowym Gimnazjum i Liceum Matematyczno-Przyrodniczym im. Augusta Witkowskiego (obecnie „Piątka”, V Liceum Ogólnokształcące), mieszczącym się przy ulicy Studenckiej 12. Przed wakacjami 1939 r. zdał maturę. Po wybuchu
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze