Zmiany, zmiany, zmiany…

Dodano: 03/04/2016 - Numer 4 (122)/2016

Tego się nikt nie spodziewał. Zdawało się, że dla pogrążonego 160-procentową inflacją, z dławionymi w samym zarodku manifestacjami społecznymi kraju nie ma już nadziei. A jednak. Oto po 16 latach w Wenezueli po raz pierwszy do głosu dochodzi opozycja. I wygrywa wybory parlamentarne. W ostatnich miesiącach działo się w Ameryce Łacińskiej naprawdę wiele. Także dla nas, Polaków. A że pisać naraz o wszystkim się nie da, trzeba było stosować selekcję. Dwa miesiące temu tematem priorytetowym były reakcje latynoskiej prasy na zakończony proces beatyfikacyjny i wyniesienie na ołtarze dwóch polskich księży pracujących w Peru (o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka). Pominięte wówczas zostało na naszych łamach niezmiernie ważne wydarzenie – wybory parlamentarne w Wenezueli. O jego doniosłości niech świadczy fakt, że oto po raz pierwszy od 17 lat opozycja w tym kraju pokonała rządzących socjalistów i uzyskała większość mandatów w parlamencie. Opozycyjna Koalicja na rzecz Jedności Demokratycznej (MUD) zdobyła w liczącym 167 parlamentarzystów Zgromadzeniu Narodowym 99 mandatów. Przegrani socjaliści uzyskali 46 mandatów. Spróbujmy zatem wrócić na chwilę do tych dni i przyjrzeć się nieco dokładniej reakcjom mediów oraz samych mieszkańców Wenezueli na to wydarzenie. „Triumf amerykańskiego imperializmu” Jak podawało hiszpańskojęzyczne „El Mundo”: „nowa władza będzie pierwszym w historii rządem, który powstał z koalicji opozycyjnej. Pamiętajmy bowiem, że nowy
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze