Trędowata Iwonka przyjaciółka Lechonia

Aleksander Hertz, właściciel jedynej liczącej się w dwudziestoleciu międzywojennym wytwórni filmowej, Sfinksa, orzekł, że świeżo upieczona aktorka teatralna, młodziutka Jadzia Smosarska, jest stworzona do filmu. Po czym wyznaczył jej termin zdjęć próbnych… i nie przyszedł. Smosarska nie bacząc na to, że ma do czynienia z „szychą”, napisała mu list z ostrą reprymendą, że tak traktuje kobiety. W odpowiedzi Hertz stwierdził, że „smarkatej” aktorki nie chce widzieć na oczy. Rok później i tak zaangażował ją do filmu.

Powyższą historię opisywała sama Smosarska, a przytacza ją Małgorzata Hendrykowska w poświęconej aktorce monografii zatytułowanej po prostu „Smosarska...
[pozostało do przeczytania 96% tekstu]
Dostęp do artykułów: