Czy nadchodzi kres?

Znaki czasu mogą wskazywać, że zbliża się wielki przełom historyczny. I nie chodzi tylko o geopolitykę, lecz o coś o wiele bardziej fundamentalnego. Jakakolwiek sugestia, że koniec świata (albo przynajmniej potężny apokaliptyczny przełom) może być rzeczywiście blisko, jest często zbywana porównaniem do świadków Jehowy czy przypomnieniem, że – co mocno podkreśla Ewangelia – nawet Syn nie znał daty „końca”, bowiem jest ona zarezerwowana tylko dla Ojca. Tyle że choć nie da się polemizować z tymi tezami, a wyznaczanie dat końca świata (co kilkakrotnie zrobili wspomniani jehowici) jest całkowicie niezgodne z myśleniem katolickimi i biblijnymi zapowiedziami, to nie zmienia faktu, że koniec świata jest zapowiedziany, że codziennie – jeśli tylko odmawiamy „Ojcze nasz” – o niego się modlimy, i – wreszcie – że cała masa znaków (do których czytania wzywał nas Sobór Watykański II) może sugerować, iż jest on coraz bliżej. Wincenty Łaszewski – w dwóch wydanych właśnie przez wydawnictwo Fronda książkach „Fatima. Stuletnia tajemnica” i „Nadchodzi kres. Mistyczne wizje końca świata” – znakomicie (choć, jeśli chodzi o styl, w bardzo odmienny sposób) to pokazuje. Nawet przyroda nas ostrzega U podstaw argumentacji Łaszewskiego (antropologa, mariologa, lecz przede wszystkim znawcy objawień maryjnych w Polsce i na świecie) leży oczywiście skrupulatna interpretacja objawień maryjnych z ostatnich dwóch stuleci. To one – zarówno te uznane przez Kościół, jak choćby Fatima, jak i te,
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze