Grzyby na grobie „kaskadera śmieszności”

W Domu Aktora opowiadano sobie historię o duchach, była jesień, deszczowy wieczór, nastrój grozy. Jedna z opowieści dotyczyła malarza, który mieszkał w leśniczówce, u posępnej wdowy po leśniczym. Pewnej nocy malarz odwrócił się i za oknem ujrzał wykrzywioną, straszną gębę. Chociaż twarz zaraz zniknęła, był tak przerażony, że z pamięci namalował widziadło. Gdy obraz zobaczyła leśniczyna, zemdlała. Okazało się, że była to twarz jej męża, który jakiś czas temu się powiesił. Wszystkim zrobiło się nieswojo. Wkrótce kobiety zaczęły mdleć – w oknie domu pojawiła się okropna twarz z wielkim nosem. Duch? Nie. Były to genitalia Bogumiła Kobieli, który wraz z przyjacielem, Zbigniewem Cybulskim, opuścił pokój. Podeszli do okna, Kobiela wszedł na ramiona kolegi, zdjął spodnie i pokazał, co pokazał. Powyższą anegdotę opisał Mieczysław Kochanowski w książce „Radość poważna” (Gdańsk 1989). To tylko jedna z historyjek, jakie opowiadano sobie o duecie Kobiela–Cybulski. Bobek, ten bardziej „jajcarski” z dwóch przyjaciół,  przyszedł na świat 31 maja 1931 r. w Katowicach, jako starszy syn Ludwika Kobieli, nauczyciela gimnazjalnego, badacza polskiego folkloru i literata, oraz Krystyny z domu Bajda. Para miała także młodszego syna, Marka. Chociaż urodził się w Katowicach, jego dzieciństwo wiąże się z domem w Tenczynku, gdzie Kobielowie funkcjonowali właściwie od wiosny do jesieni. „Dom w Tenczynku. Stoi opodal plebańskiego stawu w rozległym sadzie, który niepostrzeżenie i łagodnie
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze