MAJ 2011

W tym szczególnym roku – beatyfikacji papieża, 100. rocznicy urodzin R. Reagana, 30 lat od wprowadzenia stanu wojennego, stowarzyszenie stara się do idei wrócić. Jak pisze jego przewodniczący p. Czesław Nowak, prezydent Reagan przez wiele lat, zanim został prezydentem, upominał się o naszą niepodległość, a potem czynił wszystko, by się to ziściło. A jego współpraca z papieżem to coś niezwyłego. „Obaj ci wielcy ludzie przynosili nadzieję – więzionym i internowanym na jutrzenkę wolności w Polsce”.

Nawet w dzisiejszych niesprzyjających czasach stowarzyszenie ma nadzieję na realizację projektu, świadectwa, dla całej Polski.

Ale nie jest w stanie pokryć całości kosztów odlewu posągów. Zwraca się więc o społeczną pomoc. Wsparcie mediów. W pełni popierając ideę, jako szczególnie trafną, podaję numer telefoniczny stowarzyszenia – 603937359 – pod którym, niewątpliwie, można uzyskać wszelkie dodatkowe informacje.

W czasie pierwszego spotkania w Watykanie (1982 r.) podczas prawie godzinnej rozmowy w cztery oczy R. Reagan przekonał papieża, że prezentowany w mediach jego obraz to karykatura, że w istocie zmierza w sposób, który uważa za najskuteczniejszy, do rozbrojenia (nuklearnego, nawet całkowitego), pokoju. Wiele o tym świadczy. Dostojnicy z Waszyngtonu niezwykle często odwiedzali Watykan, informując papieża o wszystkim dotyczącym Polski. Jan Paweł II odrzucił pierwszą wersję listu pasterskiego biskupów amerykańskich apelujących de facto o jednostronne rozbrojenie USA. Dopiero niedawno odtajniono list Jana Pawła II do prezydenta, w którym pisze, że nie może wszystkiego mówić publicznie (ale, w domyśle, zgadza się z polityką R.R.). W sprawie wolności Polski zdanie mieli wspólne. Reagan: „Zgodziliśmy się, że w Jałcie popełniono poważny błąd wymagający naprawy”.

A w papieskim telegramie kondolencyjnym do Nancy Reagan stało: „Wspominam z głęboką wdzięcznością niezawodne zaangażowanie zmarłego prezydenta w służbę swojemu narodowi...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: