Hipochondria szwoleżera

Mocno już leciwy Marian Brandys coraz więcej czasu spędzał w Domu Pracy Twórczej w Oborach. Pewnego razu spacerował po okolicy z Anną Strońską. Przyglądali się kanadyjskim gęsiom. Na Brandysie piękne ptaki nie zrobiły najmniejszego wrażenia. Więcej – oceniał je negatywnie. W końcu, nachmurzony i niezadowolony, poskarżył się Strońskiej: „Nie lubię tu przyjeżdżać, nie lubię stąd wyjeżdżać”. „No to co pan lubi, panie Marianie?” – zapytała pisarza Strońska. Brandys na to: „Narzekać”. Tę anegdotkę przytaczała sama Strońska na łamach „Kultury” w 1999 r. Przytoczona scenka dobrze charakteryzuje zarówno Brandysa, jak i jego nieco zjadliwe poczucie humoru. Sarkastyczny dowcip zaczął zresztą charakteryzować Mariana Brandysa dopiero w późniejszym okresie życia, kiedy zmienił się jego stosunek do PRL-u. Późniejszy autor „Końca świata szwoleżerów” to starszy brat pisarza Kazimierza Brandysa, a także trzeci mąż wybitnej aktorki i działaczki KOR Haliny Mikołajskiej. Marian Brandys urodził się 25 stycznia 1912 r. w Wiesbaden. Jego ojcem był bankowiec Henryk Brandys, a matką Eugenia z domu Landau. Była to spolonizowana rodzina żydowska. Sam Brandys wspominał (we fragmencie jednej ze swych książek, drukowanym w „Antenie” we wrześniu 1990 r.), że jego dziadek Maurycy usilnie starał się ustalić genealogię rodu Brandysów. „Jego zdaniem, protoplastą rodu był lekarz z czeskiego miasteczka Brandys (po niemiecku Brandeis) pod Pragą, gdzie w XVII wieku istniało duże skupisko uczonych
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze