Wędrówka ludów – historia się powtarza

Dodano: 06/11/2015 - Numer 11 (117)/2015

Dzisiejszy prężny demograficznie, głodny zdobyczy islam przypomina Hiszpanów lądujących w XVI wieku w Ameryce Południowej, przy czym współczesnym Europejczykom przypada rola Azteków czy Inków, którzy mogli zdusić najeźdźców jeszcze na plaży, ale zaczekali... Na początku IV wieku imperium rzymskie stało u szczytu potęgi i – parafrazując klasyka – „nie miało z kim przegrać”. Ogromne państwo wokół Morza Śródziemnego liczyło ponad 100 mln mieszkańców, dysponowało znakomitą siecią dróg i łączności świetlnej, granic broniły niepokonane legiony, system prawny i oświatowy nie miał sobie równych. Był to zarazem świat pełen swobód – tolerancji religijnej (wkrótce chrześcijaństwo miało uzyskać pozycję dominującą), praw kobiet z rozwodami i aborcją włącznie. Nie dyskryminowano homoseksualistów, nie prześladowano Żydów, nie hamowano eksperymentów w sztuce, nie dostrzegając skądinąd jej dekadencji. Gdyby pojawił się jakiś ówczesny Fukuyama, mógłby spokojnie zadekretować „koniec historii” A przecież 100 lat później podzielone państwo było wrakiem, którego, można to wyczytać w pismach ojców Kościoła, nic nie było w stanie uratować. Co się stało? Barbarzyńcy pętali się wokół Rzymu od zawsze, byli nieliczni i słabi, choć od dłuższego już czasu przenikali na tereny imperium, osiedlali się na podgrodziach, podejmowali służbę wojskową. Proces przybrał na sile za sprawą Hunów (okrucieństwem przypominających Państwo Islamskie). Z początkiem lat 70. IV wieku uciekający przed nimi
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze