Awantura o uchodźców

Fala emigrantów i uchodźców docierająca do Europy zmalała. Zmniejsza się też zainteresowanie tą kwestią. Owszem, czasem wykorzysta się uchodźców do oskarżania Kaczyńskiego o nazizm czy tego typu absurdy, jednak media zmęczyły się już tematem, ograniczyły epatowanie tabloidowymi, wycinkowymi obrazkami krzywd. Brak wstrząsających zdjęć pokazujących płaczące małe dzieci, wykończonych rodziców, starcia z policją.

Zresztą to zapewne wspomniane obrazy pozostaną w pamięci najdłużej, mimo że nie pokazywały one prawdy o tych wydarzeniach, stanowiły margines zjawisk towarzyszących temu pochodowi przez Bałkany.
W związku z tym można się już pokusić o próbę analizy debaty, jaka przez około dwa miesiące zdominowała przestrzeń medialną Unii Europejskiej. Jeden z wniosków jest następujący – awantura o uchodźców/emigrantów, w swojej emocjonalności, która cechowała zarówno lewą, jak i prawą stronę sporu, idealnie pasowała dwóm podmiotom. Proputinowskiej, skrajnej pseudoprawicy oraz proniemieckiej lewicy.
Antypolski dyskurs z imigrantami w tle
O co tak naprawdę chodzi w sprawie uchodźców państwom Europy Zachodniej, idealnie wyraził Gross. Stwierdził on, że Polacy, którzy, jak to w jego narracji, są odpowiedzialni za Holocaust, wciąż pielęgnują w sobie nazistowskie sentymenty, zaś dowodem na to jest fakt, że ośmielili się sprzeciwić postulatom kwotowym wymuszanym przez Unię Europejską. Gross, po raz setny piętnujący Polaków i zarzucający naszemu narodowi wszelkie możliwe zbrodnie (tym razem wymierzone w uchodźców), w sposób ostentacyjny udowodnił coś, co było jasne już od wielu lat. Że antypolski dyskurs, w którym to Polaków obwinia się za Holocaust, nie jest żadną refleksją historyczną, lecz sposobem, w jaki Zachód aktualnie usiłuje legitymować swoje neokolonialne zapędy wobec nas. Zadanie Grossa nie polega tylko na tym, by rozproszyć odpowiedzialność niemiecką za zbrodnie wymierzone w Żydów, choć oczywiście jest to „pożądany skutek...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: