Barbie w kosmosie

Plotkarskie media żyły jej nienaganną figurą, tatuażami i tym, że szaleje na rockowych koncertach, podczas gdy Polacy pamiętają raczej, że przez nią zimą marzli w pociągach i gotowali się w samochodach latem. Jej koledzy partyjni przyznawali, że klnie jak szewc, a wicepremier Janusz Piechociński został przez nią nazwany „debilem”. Przez pewien czas prasa rozważała, czy Elżbieta Bieńkowska, zwana przez opozycję Barbie, nie zastąpi na fotelu premiera Donalda Tuska. Ostatecznie jednak premierem została Ewa Kopacz, a Bieńkowska – europejskim komisarzem, któremu podlegają m.in. sprawy kosmiczne. W wypadku kontaktów międzyplanetarnych będzie zapewne bluzgać ufoludkom. Bieńkowska urodziła się w Katowicach i, jak sama przyznała w wypowiedzi dla „Gazety Wyborczej” w 2011 r., jest „krzokiem”. – U nas, na Śląsku, mówi się, że pniok to ktoś, kto ma korzenie. Krzok to troszkę tego, troszkę tamtego, a ptok to taki, który dopiero przyleciał. Ja jestem krzokiem, dopiero w drugim pokoleniu na Śląsku – tłumaczyła. Z wykształcenia jest filologiem. Po ukończeniu w 1982 r. IV Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Sosnowcu, studiowała orientalistykę w zakresie iranistyki na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, którą ukończyła w 1988 r. Później jednak zdecydowała się na edukację w Krajowej Szkole Administracji Publicznej oraz studia podyplomowe w SGH. W przeszłości była m.in. pełnomocnikiem wojewody ds. kontraktu regionalnego dla województwa
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze