Przeprawa po dominikańsku

Dodano: 27/06/2015 - Numer 6-8 (112-114)/2015

Ludzie zbiegali się z miasta i wiosek. Ci, którzy przybyli jako ostatni, dopytywali o szczegóły tych, którzy byli naocznymi świadkami niezwykłej przeprawy. Niektórzy przyklękali. Już wiedzieli, z kim mają do czynienia. – To ponoć niezwykle waleczni i twardzi wojownicy. Nie będziemy mieli łatwo – nie musiał mówić już nic więcej. Jego niepewny, drżący, a wręcz momentami łamiący się głos dokładnie zdradzał jego obecny stan ducha. On po prostu nie chciał tam iść. – Ja z kolei słyszałem o zabitych misjonarzach. Gdzie my się pchamy, Florian? Gdzie my się pchamy… – Mówisz o Wojciechu z Pragi? – upewnił się. – Nie tylko o nim. Przecież to samo spotkało Brunona z Kwerfurtu... – Boże… – Florian tylko przymknął oczy. – Dlaczego my? Dlaczego wybrał akurat nas? Do dwójki pogrążonych w rozmowie zakonników podszedł nagle ktoś trzeci. Jakby bardziej radosny. Bardziej pewny siebie. – Kochani bracia! O czym tam tak zażarto dyskutujecie? Gotowi do drogi? – odezwał się, kładąc przyjaźnie dłonie na ramionach braciszków. – Czyż to nie cudowne, że nasze klasztorne filie w Sandomierzu i Opawie są już samodzielne? Teraz czas na Prusy. Ależ się cieszę! Mam nadzieję, że i wy, kochani synowie, oczekujecie tego wyjazdu z wielką niecierpliwością! – To dla nas zaszczyt, przeorze, że wybrałeś do tej misji akurat nas – pospiesznie skinął głową Florian. – Aczkolwiek… – Tak, synku? – troskliwa dłoń przeora wyprostowała zlęknioną głowę dominikanina. – Aczkolwiek... Wraz z bratem Benedyktem
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze