Fatum

Dodano: 12/05/2015 - Numer 4 (110)/2015

Jakieś fatum zdaje się ciążyć nad Rosją. Jeśli Polska przez wieki aspirowała do roli Chrystusa Narodów, jej wschodni sąsiad zasłużył raczej na tytuł Syzyfa Demokracji. Rosja cyklicznie zdaje się przybliżać do granicy pomiędzy autokracją a demokracją, ale za każdym razem dobre zamysły idą wniwecz i zabawa zaczyna się od początku. Co gorsza, przeciętny Rosjanin nie zauważa tego zjawiska, a jeśli nawet dostrzega, to starannie ukrywa, siłą i butą pokrywając podświadome kompleksy. Zauważył to w swych „Królobójcach” Wacław Gąsiorowski i na jego szczęście ochrana nie rozgryzła, kto kryje się pod pseudonimem „Sclavus”. Nawet pobieżny przegląd historii dostarcza potwierdzenia jego tez. Ledwo normandzko-bizantyjska hybryda nieco okrzepła i poczęła wchodzić w krąg zachodniej kultury, najmądrzejszy z władców Jarosław Mądry zapoczątkował błyskawicznie pogłębiające się rozbicie dzielnicowe, w efekcie podzielony kraj nie mógł nawet marzyć o oparciu się hordom Batu-chana. Komponent mongolski wszczepiony w domenę Rurykowiczów odepchnął Rosję od Europy, a kiedy po paru wiekach naszym pobratymcom udało się uwolnić od hańby jarłyku i przejąć z Bizancjum status trzeciego Rzymu, diabeł zesłał demona Iwana Groźnego – psychopatę samodzierżcę, który wprowadził swój kraj na tory imperialne, a jego następcy dopuścili do wielkiej smuty, która omal nie zakończyła się polskim podbojem. Po wypędzeniu Polaków z Kremla sytuacja zaczęła się stabilizować i wtedy pojawił się Piotr I, który
     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze