Tam, gdzie Dobro pokonało Zło

Dodano: 02/05/2015 - Numer 4 (110)/2015

Biskupowi wydawało się, że oto na jego oczach pęka skała, na której ulokowane jest sanktuarium. Nie zdążył jeszcze wstać z kolan, aby uciec, gdy nagle całą kaplicę przeniknęła niezwykła światłość. Już wiedział, że właśnie staje się świadkiem czegoś pozaziemskiego, czego nie sposób ogarnąć, ludzkim umysłem. Chyba trudno wyobrazić sobie lepszą scenerię dla pielęgnujących jego kult i oddających mu cześć. Wysoka, biała, wapienna góra Gargano. Skalista i naga. Wyrastająca niemal prosto z Morza Adriatyckiego. Najeżona głazami, poprzecinana głębokimi wąwozami. Z licznymi grotami i pieczarami. Ciemnymi, wilgotnymi, budzącymi grozę. Większość jaskiń ma podobną specyfikę – do ich wnętrza prowadzi wąska i najczęściej osłonięta roślinnością szczelina, by następnie z każdym kolejnym metrem rozszerzać się, urastając do rozmiarowo wielkich, pełnych wapiennych kolumn, monumentalnych sal. Ciasnota ustępuje budzącej lęk przestrzeni. W blasku ogniska. Przy turpistycznych malowidłach na ścianie. Z demonicznymi wrzaskami, okultystycznymi inicjacjami. Przy mrożących krew w żyłach ceremoniach. To miało się dziać właśnie tutaj, we wnętrzu pieczar Gargano. Naprawdę trudno wyobrazić sobie lepszą scenerię dla pielęgnujących jego kult i oddających mu cześć. Do czasu przybycia w to miejsce kolonizatorów z Grecji mało kto słyszał o jego kulcie. Dopiero helladzcy przybysze rozsławili – o zgrozo – jego imię na tych terenach. Wedle greckiej mitologii miał nazywać się Kalchas i być potomkiem
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze