Uskok cywilizacji

Dodano: 27/02/2015 - Numer 2 (108)/2015

Choć przeświadczenie, że świat nieustannie się psuje, towarzyszy ludzkości już od czasów Sumeru, rzadko kiedy znaleźć można tyle dowodów na poparcie tej tezy co w naszych czasach. Ogromne zamieszanie w sferze pojęć, kryzys struktur i tradycji, zagrożenia, na które odpowiedzią jest bezradność, stwarzają nieodparte wrażenie czasów przedostatnich. A zrozumienie świata, który zwariował, przekracza możliwości zarówno szarych ludzi, jak i dostojnych gremiów. Niewiele było momentów w historii człowieka, kiedy ten nie czułby się bardziej zagubiony. I to przy całej potędze techniki i środków, którymi dysponuje. Nie mogąc przewidzieć efektów finalnych, możemy śledzić jedynie mechanizmy tąpnięć. Moim zdaniem u podstaw leżały zawsze jakościowe zmiany międzyludzkiej komunikacji. Przełomem dla początków demokracji europejskiej był wynalazek pisma. I to pisma stosunkowo łatwego, dostępnego dla szerokich mas, w odróżnieniu od elitarnych hieroglifów czy znaków chińskich. Słowo pisane sprzyjało powszechnej edukacji, leżało u podstaw filozofii czy wielkich monoteistycznych religii. Kolejną zmianę przyniósł druk – upowszechnienie książki. Dopełnieniem Gutenberga stali się: Luter, reformacja i kontrreformacja. Można też zaryzykować twierdzenie, że rewolucję francuską stworzyły gazeta, codzienny komentarz i agitacja. Przez co najmniej wiek karmione papierem tłumy dokonywały rzeczy i strasznych, i wielkich. A już mroczne dyktatury XX wieku niemożliwe byłyby bez mikrofonu i radia.
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze