Urodziny bez jubilata

Poważna mina pogrążonego w zadumie prezydenta Nicolása Maduro. Setki ulotek nawołujących do jak najliczniejszego udziału w uroczystościach urodzinowych. Pierwsze strony gazet wypełnione ckliwymi wspomnieniami najwspanialszego i wiecznie żywego przywódcy. Okolicznościowe płyty z piosenkami wykonywanymi przez uwielbianego wodza. Niezorientowanemu świadkowi, który pojawił się na ulicach Caracas 27 lipca br., cały ten spektakl mógłby wydawać się absurdalny. Tak Wenezuela obchodziła okrągłe, bo 60. urodziny Hugo Cháveza. Dodajmy tylko: człowieka nieżyjącego już od niespełna półtora roku.

Dziennik „El Universal” cytuje obecnego na uroczystościach prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro: „Są z nami międzynarodowe delegacje z senatorem Alejandro Navarro z Chile, ministrem Miguelem Mejías z Dominikany, towarzyszami z Hondurasu, Salwadoru, Ekwadoru, Gwatemali, Kolumbii i Egiptu. Witamy naszych braci ze świata, którzy nauczyli się kochać naszego dowódcę: Hugo Cháveza”.
Gazeta opisuje śpiewy oraz pokaz sztucznych ogni, jakie uświetniły 60. rocznicę urodzin zmarłego 5 marca 2013 r. dyktatora Wenezueli: „Z głównych placów Caracas wystrzelono rakiety na cześć narodzin Hugo Cháveza. Uroczystościom towarzyszyły także śpiewy oraz pokaz sztucznych ogni”.

Bałwochwalstwo delegatów partii
I jeśli dziwi kogoś sam fakt obchodzenia urodzin zmarłego niedawno prezydenta z tak wielkim rozmachem, niech zostawi sobie jeszcze
nieco miejsca na kolejne szokujące informacje… Wenezuelska propaganda potrafi bowiem naprawdę wspiąć się na wyżyny pomysłowości. Byle tylko dopiąć celu. A ten jest jeden: zachowanie w narodzie jak najlepszej pamięci o zmarłym dowódcy. Twórcy idei socjalizmu XXI wieku.
Opozycyjny portal Maduradas opublikował informację o ułożonej do zmarłego prezydenta… modlitwie. Dziennikarz cytuje słowa przeczytane przez jedną z delegatek zjazdu Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli (PSUV) Marię Uribe: „Chávezie nasz,...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: