Platon i Ukraina

Platon pisał też o Ukrainie. A właściwie o całym aktualnym konflikcie na linii Moskwa–Kijów oraz o stanowisku Unii Europejskiej. Nie wierzycie? To przeczytajmy raz jeszcze dialog „Państwo”...

Na początku tego dzieła Sokrates schodzi drogą z Aten do Pireusu, by obejrzeć procesje religijne. Wracając, spotyka syna niejakiego Kefalosa, który zaprasza go do rodzinnego domu. Tam poznaje gospodarza. Kefalos okazuje się miłym staruszkiem. Raczej bogobojnym, sympatycznym, grzecznym, uprzejmym, na swój sposób nawet sprawiedliwym. Ale gdy Sokrates chce rozmawiać o sprawach najważniejszych, Kefalosa nagle zaczyna morzyć sen. Nie bardzo jest w stanie cokolwiek powiedzieć. Nie nadąża za dyskusją ani nie bardzo go ona interesuje. A tymczasem w Atenach trwa potężny kryzys polityczno-ideologiczny. Kryzys, który zaczął się jeszcze za czasów, gdy Kefalos był młodzieńcem. Ale dopiero teraz ujawnił się w całej swojej mocy, zmieniając i Ateny, i świat wokół nich. Ten kryzys, jak się okazało, wymagał odrzucenia starego języka wraz z jego terminami. Ponownego namysłu nad podstawowymi pojęciami politycznymi. Bo dotychczasowy ład upada. Tymczasem co robi Kefalos? Spokojny, zasypia. Nie dostrzega realności zmian, które dotykają jego stary świat.

Gdy obserwujemy to, co dzieje się w sprawie Ukrainy, trudno nie odnieść wrażenia, że żyjemy w świecie Kefalosów. Uwikłanych w stare przesądy, sympatycznych, ale nierozumiejących niczego z tego, co się dzieje, i niechcących rozumieć.  Oczywiście wśród nich są cyniczni gracze albo agenci. Ale takich zawsze jest mniejszość. Większość Kefalosów po prostu nie rozumie świata, w którym ich język przestał obowiązywać. A nas czeka ciężka robota – pokazać im, jak naprawdę wygląda rzeczywistość.

Współczesnych Kefalosów łatwo poznać
Dzisiejsi Kefalosi operują kilkoma standardowymi sloganami, w kółko powtarzają te same zbitki słów, zaklinając w ten sposób rzeczywistość. Część Kefalosów odwołuje się do...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: