Nocny stróż na wagarach

Kraj jest podzielony na system baronii, zarządzanych przez pomniejszych „Donaldków”. Przywileje dla swoich, opresyjne organa finansowe dla obcych. Zależności lenne, kontrolowane wyrywkowo przez rozmaite agendy, gotowe zawsze niepewnego wasala pogonić jak burą sukę.

Istnieją różne modele państwa. Oczywiście, nie mówię tu o modelach teoretycznych, najbrutalniejsze tyranie miewały arcydemokratyczne konstytucje (jak ta stalinowska w ZSRS) i oficjalnie mieniły się demokracjami parlamentarnymi. Bywały też takie, gdzie konstytucje nie były potrzebne, wystarczało bowiem prawo naturalne, dziesięć przykazań plus precedensy.
W świecie współczesnym istnieją co najmniej dwie koncepcje państwa – liberalna, gdzie władza jest przysłowiowym nocnym stróżem zajmującym się wojskiem, policją i reprezentacją, a o resztę obywatele dbają sami i państwo; socjalna – trudniąca się głównie przydziałem drugim tego, co wytworzą pierwsi. Jest to zadanie trudne, wymagające rozbudowanej biurokracji, a zwłaszcza kontrolerów, monitorujących innych kontrolerów. Społeczeństwo w tym wariancie traktowane jest jak dzieci, które muszą być ciągle edukowane, prowadzone za ręce, podsłuchiwane, a jak trzeba – przywoływane do porządku. Oczywiście, modele w stanie krystalicznym nie istnieją i przeważają formy mieszane, chociaż, jak świat długi i szeroki, widać tendencje przechodzenia od modelu liberalnego do socjalnego. Zwłaszcza w kwestii polityki fiskalnej. W jednym tylko XX wielu podatki wzrosły ponad 10-, 20-krotnie, przy czym rzeczywiste wpływy do wspólnej kasy zwiększyły się umiarkowanie. Po pierwsze, większość potencjalnych płatników uciekła do szarej strefy bądź za granicę (jak coraz liczniejsi koryfeusze zachodniej kultury, chroniący się w podatkowym raju Władimira Putina). Równocześnie stale zwiększa się koszt pozyskiwania tych podatków, w wypadku naszego fiskusa, z każdej wyciśniętej z obywatela złotówki państwo ma zysk netto nie większy niż 30 groszy.

...
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: