Pozy, uniki i gładzizny

Dodano: 07/06/2014 - Numer 5 (99)/2014

Po wręczeniu Kazimierzowi Brandysowi Nagrody Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego odbyło się spotkanie z laureatem. Jeden z gości zapytał: – Przepraszam za niedyskretną ciekawość, mnie interesuje, czy obaj z bratem panowie wybrali sobie ten literacki pseudonim ot tak, dla żartu? Pewnie na cześć angielskiej brandy? Jak wspomina sam Brandys w „Miesiącach”, wówczas odpowiedział tylko, że jest to po prostu nazwisko. I do dziś tego żałuje. Mógł przypomnieć, że niedaleko Pragi znajduje się miasto Brandys, o którym wspominał chociażby dobry wojak Szwejk. W XVII i XVIII wieku wskutek prześladowań ludność żydowska wyemigrowała do innych krajów. Część osiedliła się na terenie Rzeczypospolitej. Rodziny Brandysów żyły w Polsce południowej i centralnej. Niektóre z nich uległy asymilacji i przeszły na wiarę katolicką. Nazwisko Brandys nosili założyciele żydowskich manufaktur w Tomaszowie Mazowieckim oraz posiadacze majątków ziemskich w Krakowskiem. W 1863 r. żołnierzem powstania styczniowego była Anna Brandys, z matki Wertheim. Przed I wojną światową młoda lekarka o tym nazwisku była działaczką niepodległościowej PPS etc. „Na koniec mógłbym jeszcze dodać, że szczegóły mego rodowodu nigdy nie budziły we mnie zainteresowania (co nie jest zupełną prawdą). […] Dlatego też trudno mi w pełni zaspokoić ciekawskość mojego nazwiska. »Niech pan wybiera – zakończyłbym – i sam zdecyduje, z kim ma pan przyjemność«”. Cała sytuacja jest typowa dla Brandysa, który bardzo nie lubił, kiedy
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze