Mundial swoje, ludzie swoje

Brazylijski Mundial już za niespełna dwa miesiące. Z pozycji ulokowanej z dala od centrum wydarzeń spokojnej i pławiącej się w luksusach Europy wydaje się, że wszystkie problemy związane z budową stadionów, organizacją, logistyką etc. są już za Latynosami. Że teraz będzie już tylko fiesta. Nic podobnego. Dziś można raczej napisać, że jest gorzej, niż sobie wyobrażano… To chyba pierwsza w historii organizowania mistrzostw świata w piłce nożnej sytuacja, w której władze są zmuszone wysyłać na ulice oddziały wojska. Chodzi o rejon faweli Maré, jeden z najbardziej niebezpiecznych w Rio de Janeiro. Oddalony od Maracany zaledwie kilka kilometrów. Wysłanie wojska stanowi część akcji całego programu bezpieczeństwa założonego przez brazylijski rząd. Żołnierze mają pomóc policji zaprowadzić porządek w najbiedniejszych dzielnicach miasta. To właśnie tam nasiliły się ostatnio ataki na mundurowych. Od lutego zginęło już przynajmniej pięciu funkcjonariuszy. Ludzie nie chcą tych mistrzostw.1180 policjantów plus UAV Przyjrzyjmy się opublikowanemu niedawno w brazylijskim portalu „BOL Notícia” tekstowi poświęconemu codziennym walkom w Maré: „W sobotę 18-letni Jefferson Rodrigues da Silva został postrzelony przez wojskowy oddział patrolujący Vila Dos Pinheiros. Dzień później na teren dzielnicy wkroczyły kolejne jednostki. Doszło do wymiany ognia z gangami handlującymi narkotykami. Ostatecznie przy wsparciu sił federalnych Żandarmeria Wojskowa zajęła kompleks
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze