Wykradanie dzieci!

Wasze dzieci będą takie jak my – skandowali gejowscy przeciwnicy demonstracji rodziców broniących  prawa do wychowania własnych pociech. A te słowa trzeba traktować nie tyle jako retorykę, ile jako ujawnienie własnego projektu politycznego. Lewica, szczególnie ta spod znaku LGBTQ, już nie kamufluje swoich celów, jest bowiem na tyle potężna, że nie musi tego robić. Media są, od bardzo dawna, po jej stronie; wielki biznes także; partie polityczne – szczególnie na Zachodzie – są tak podporządkowane lobby medialno-biznesowemu, że bez nich nie zrobią nic. Kościół, choć oczywiście próbuje być znakiem sprzeciwu, został już na tyle osłabiony przez kolejne kampanie nienawiści, a także działalność własnej wewnętrznej „piątej kolumny”, że w istocie nie ma już dość energii, by stać się tamą dla dokończenia realizacji politycznego scenariusza rozpisanego przez obyczajową lewicę już ponad pół wieku temu. I właśnie dlatego nie powinny nas zaskakiwać otwarte deklaracje polityczne działaczy gejowskich, którzy rzucili zdesperowanym rodzicom, chcącym chronić swoje dzieci przed prohomoseksualną agitacją w szkołach, że nie mogą się już obronić, i że nasze dzieci (bo przecież działacze LGBTQ swoich własnych w istocie nie mają) zostaną nam ukradzione i staną się takie, jak oni.(R)ewolucja antyrodzinna na miękko Uważni obserwatorzy sceny politycznej i walki światopoglądowej tę strategię rozpoznali już bardzo dawno temu. Europejska i amerykańska lewica od połowy lat
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze