Rosja nie istnieje

Czymże właściwie jest Rosja? To pytanie zadawała sobie Europa, odkąd na jej wschodnich rubieżach pojawił się ten paradoksalny twór.

Kilka dni temu na Kremlu, w Sali Gieorgijewskiej, bogato zdobionej, wśród złotych żyrandoli, Władimir Putin podeptał suwerenność innego państwa. W przemówieniu, pełnym kłamstw, nowomowy, obietnic o wiecznym pokoju i miłosiernej Rosji, de facto jasno określił postawę swojego państwa: „mamy prawo zabrać to, co chcemy. I nic nas nie wiąże”.
Często słyszymy: Putin to nie Rosja. To tylko jej prezydent o dyktatorskich zapędach. Ale nie możemy patrzeć na Rosję przez pryzmat tego człowieka. Tyle że kim właściwie jest Putin? Jest w pierwszym rzędzie kagiebistą. Ukształtowanym przez komunistyczny wywiad. Zaś jaka była konstytutywna właściwość działań tej służby? Dezinformacja. Kłamstwo. Morderstwa i terror były tylko środkiem do celu, a nie celem samym w sobie Jaka zaś jest podstawowa zasada kłamstwa? Że opisuje ono coś, co nie istnieje. Odnosi się do pustki. Zasadą kłamstwa jest próba przekonania człowieka, że pustka jest czymś realnym. Być może powinniśmy więc patrzeć na Putina jako ukoronowanie rozwoju Rosji i tego, co w niej najsilniejsze? Być może za maską zimnego kagiebisty możemy zobaczyć wciąż prawdziwą Rosję – jej ciągłą potencjalność, chaos i bezład, brak właściwości.  Jej ciągłe nieistnienie.

To stworzenie, które istnieć nie powinno. Państwo narodzone na peryferiach, zmiażdżone przez niesłychane barbarzyństwo mongolskich ord, zawieszone między Azją a Europą. Państwo, które powstało z własnych gruzów, by stać się jedną z największych potęg tego świata i na zawsze wpłynąć na jego los. Owszem, zadawano sobie pytania – Czym jest Francja?, Czym są Niemcy?, Czym są Stany Zjednoczone? Ale tylko pytanie o Rosję podszyte było takim przerażeniem, trwogą, a także mistyczną wręcz tajemnicą. Nawet gdy zadającymi pytania byli sami Rosjanie.

Podziw i trwoga
„Cziczikow...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: