Wenezuela się budzi

To nie mogło pójść inną drogą. 55-procentowa inflacja, stolica kraju drugim najniebezpieczniejszym miastem świata, 25 tysięcy zamordowanych w zeszłym roku, pustki na sklepowych półkach… Chávezowski „socjalizm XXI wieku” nie zdał egzaminu. A społeczeństwo właśnie straciło cierpliwość. Ludzie wyszli na ulicę. Wenezuelskie ulice płoną. Dziesiątki tysięcy ludzi ustawiają barykady, przewalane są samochody. Do manifestantów władza postanowiła otworzyć ogień, łamiąc w ten sposób 68. artykuł Konstytucji Boliwariańskiej Republiki Wenezueli.„Czasy reżimowego terroru” „Tragiczne wypadki ostatnich dni sprawiły, że Wenezuela zadrżała. Zabójstwo dwóch studentów – uczestników ulicznych manifestacji – przez oddziały Gwardii Narodowej obnażyło prawdę na temat modelu, za którym od kilku lat chowa się rząd. Modelu polegającego na wpuszczaniu na ulicę strachu pomiędzy protestujących, których poruszenie to nic innego jak efekt impotencji władzy” – pisze Guillermo Hirschfeld w swoim komentarzu na portalu Analítica.com, by po chwili uderzyć z jeszcze mocniejszymi oskarżeniami: „Duet Chávez–Maduro okazał się generatorem chaosu i anarchii. I to we wszystkich sferach życia publicznego, a zwłaszcza w gospodarce i bezpieczeństwie. Można by rzec, że przy tej władzy gangi i bandyci stali się ich prorządowym silnikiem. Teraz mają wolną rękę, aby strzelać i zabijać. Nadeszły czasy reżimowego terroru. […] Nieuniknioną konsekwencją obecnego stanu rzeczy są anarchia i chaos.
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze