Maluchy do szkoły?

Po co rząd ciągnie sześciolatki do szkoły na siłę? Po co niszczyć elastyczny i sensowny system, w którym mogą rozpocząć naukę, jeśli rodzice wraz z pedagogami i psychologami stwierdzą u nich gotowość szkolną?

Rząd i Sejm, bagatelizując milion podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie posyłania sześciolatków do szkoły, pokazały, że czas o sprawie zapomnieć. Ostatnio zgrabnie „pominął” ją także prezydent Komorowski. Okazją była zorganizowana 15 stycznia br. w Pałacu Prezydenckim debata pod hasłem „Edukacja – wyzwania przyszłości”, z udziałem polityków i ekspertów z tej dziedziny. Pan prezydent wziął udział w dyskusji, zwracając się do uczestników w nagranym wystąpieniu. Przekonywał, że nie ma przesłanek do „ciągłego straszenia perspektywą burzenia” reformy edukacyjnej, mając na myśli projekty likwidacji gimnazjów.

Sukces polskich uczniów
Prezydent powoływał się na wyniki ostatniego rankingu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów PISA. PISA jest programem Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), którego kluczową częścią są organizowane co trzy lata, począwszy od 2000 r., testy przeprowadzane na 15-latkach w kilkudziesięciu krajach świata. Badanie jest ukierunkowane na rozumienie i umiejętność praktycznego wykorzystania nabytej wiedzy. Składa się z trzech części obejmujących: czytanie ze zrozumieniem, matematykę oraz umiejętność
rozwiązywania problemów w naukach przyrod-
niczych.
W ostatnim teście PISA w 2012 r. wzięło udział około 510 tys. uczniów z 65 krajów. Jego wyniki ogłoszono w grudniu 2013 r. Pokazały one, że polscy 15-latkowie zajęli 14. miejsce na świecie. Z krajów europejskich wyprzedzili ich jedynie uczniowie z Liechtensteinu, Szwajcarii, Holandii, Estonii i Finlandii. Polska wypada tym lepiej w rankingu światowym, że przed nami znalazły się traktowa- ne osobno najbogatsze miasta świata: Szanghaj (1. miejsce), Singapur (2.), Hongkong (3.), Makau (6.)....
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: