Maluchy do szkoły?

Po co rząd ciągnie sześciolatki do szkoły na siłę? Po co niszczyć elastyczny i sensowny system, w którym mogą rozpocząć naukę, jeśli rodzice wraz z pedagogami i psychologami stwierdzą u nich gotowość szkolną? Rząd i Sejm, bagatelizując milion podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie posyłania sześciolatków do szkoły, pokazały, że czas o sprawie zapomnieć. Ostatnio zgrabnie „pominął” ją także prezydent Komorowski. Okazją była zorganizowana 15 stycznia br. w Pałacu Prezydenckim debata pod hasłem „Edukacja – wyzwania przyszłości”, z udziałem polityków i ekspertów z tej dziedziny. Pan prezydent wziął udział w dyskusji, zwracając się do uczestników w nagranym wystąpieniu. Przekonywał, że nie ma przesłanek do „ciągłego straszenia perspektywą burzenia” reformy edukacyjnej, mając na myśli projekty likwidacji gimnazjów.Sukces polskich uczniów Prezydent powoływał się na wyniki ostatniego rankingu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów PISA. PISA jest programem Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), którego kluczową częścią są organizowane co trzy lata, począwszy od 2000 r., testy przeprowadzane na 15-latkach w kilkudziesięciu krajach świata. Badanie jest ukierunkowane na rozumienie i umiejętność praktycznego wykorzystania nabytej wiedzy. Składa się z trzech części obejmujących: czytanie ze zrozumieniem, matematykę oraz umiejętność rozwiązywania problemów w naukach przyrod- niczych. W ostatnim teście PISA w 2012 r. wzięło udział
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze