Milczące opowiadania

Można się z Kazimierzem Orłosiem nie zgadzać, można mieć różny stosunek do wielu jego wyborów. Można wreszcie mieć dystans do części jego twórczości. Nie sposób jednak nie zaliczyć Orłosia do grupy najwybitniejszych polskich prozaików, i to tych, których twórczość nie jest z naszych czasów, zachowała bowiem niedzisiejszą zdolność do nazywania i opisywania najprostszych spraw, nawet jeśli ceną za to będzie posądzenie o banał. Bywa bowiem tak, że o podstawowych prawdach zupełnie się zapomina, bo uznane za banał wypadają z obiegu. Orłoś zdolność opisywania banału zachował. Widać to w wydanym niedawno tomie „Historia leśnych kochanków i inne opowiadania”, zbiorze tekstów, które powstały w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. Choćby w mistrzowskim opowiadaniu o umierającym starcu, wokół którego zgromadziła się rodzina i dopytuje o to, co zapamiętał z życia. Starzec w odpowiedzi każe otworzyć drzwi. Potem zamknąć. Następnie mówi, że tyle właśnie zapamiętał z życia. Albo w opowiadaniu o zabitym i oprawianym jeleniu. Gdy już dokona się los zwierzęcia, z lasu wychodzi łania. I kończy się opowiadanie. Czasem opowiadania nie dotyczą prostych praw moralnych, ale opisują jakieś elementarne odczucie, zwłaszcza to, które u Orłosia pojawia się najczęściej – samotność, i to samotność męska. Samotność, która ma swoje miejsce, nawet jeśli otaczają nas inni ludzie. Poprowadzona subtelnie, raczej za pomocą niedomówienia albo po prostu milczenia. Na tej prozie można się uczyć
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze