Polska normalność: bohaterzy i zdrajcy

Dodano: 01/11/2013 - Numer 10 (92)/2013

Cała historia Najjaśniejszej Rzeczypospolitej to historia równoległa: bohaterstwa, chwały, poświęcenia, martyrologii, oddawania życia dla Sprawy, a z drugiej strony – małości, zaprzaństwa, donosicielstwa, służalczości, podłości. Jadąc Wisłostradą, zaraz za warszawską Cytadelą, a tuż za Mostem Gdańskim, skręcając w prawo, wjeżdżam w ulicę Rafała Krajewskiego. To jeden z pięciu przywódców Powstania Styczniowego powieszonych przez Rosjan w 1864 r. Jako dzieciak zapamiętałem te nazwiska: poza słynnym Trauguttem także Toczyski, Żuliński, Jeziorański i właśnie Krajewski. Cytadela – dawne więzienie rosyjskie – krzyż, legenda powstańcza, to wszystko było tuż obok kortów warszawskiej „Spójni”, gdzie jako kilkunastolatek namiętnie toczyłem tenisowe mecze. Wiadomo, Powstanie Styczniowe to ulubione powstanie Józefa Piłsudskiego, owiane legendą „sztyletników”, takiego ówczesnego „Kedywu”, który wykonywał wyroki na zdrajcach i szpiclach Polskiej Sprawy. Trudno, aby nie zawładnęło to wyobraźnią osiemnastolatka, tak jak lektury o Armii Krajowej, która potrafiła dokonywać zamachów nawet w Berlinie czy Breslau, a akty dywersji przeprowadzać nawet w odległych, dawnych polskich Inflantach. Tacy byli bohaterowie mojej młodości. Jeszcze Janusz Kusociński, mistrz olimpijski na 10 km w Los Angeles w 1932 r., osiem lat później rozstrzelany przez Niemców w podwarszawskich Palmirach, czy Eugeniusz Lokajski, olimpijczyk oszczepnik, fotograf AK, który zginął w Powstaniu Warszawskim. To
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze