Unia to problem, nie rozwiązanie

Ilość ideologicznej trucizny, którą emituje Unia, jest niewyobrażalna i staje się coraz większa. A jeśli, tak jak w Polsce, dominuje niewolniczy stosunek do Unii, to każdy z tych trujących wyziewów traktowany jest jak lekarstwo gwarantujące zdrowie i długie życie – z prof. Ryszardem Legutką rozmawia Dawid Wildstein.Co zmusza filozofa do wkroczenia w politykę? Co się stało, że zaangażował się Pan w tę przestrzeń działania? Czy bios theoretikos stało się już nieważne? Czy III RP to kraj, w którym nawet filozofowie muszą zabierać się za politykę? Nie widzę przeszkód, by filozof czy akademik wchodził w politykę. Zaangażowanym czynnie w politykę był przez wiele lat sławny filozof kanadyjski Charles Taylor. Polski akademik mojego pokolenia musiał jakoś w politykę wejść z tej racji, że przez 10 dekad żyliśmy w komunizmie. Nakazywało to więc albo uczestniczenie w tym systemie, albo jego kontestowanie. Wreszcie nastała „Solidarność”, która nas też upolityczniała. To prawda, że w 1989 r. byłem przekonany, że to zaangażowanie może się wreszcie skończyć, bo system polityczny nabrał własnej dynamiki, co miało zwalniać wielu z nas z obowiązków obywatelskich i pozwolić zająć się życiem teoretycznym. Okazało się to założeniem błędnym. Wszedłem mocno w politykę dopiero w 2005 r., kiedy szykowało się nowe otwarcie i zapanował entuzjazm dla budowy IV RP. Wiemy, jak to się skończyło. Ale ja już w polityce zostałem. A czas na życie teoretyczne też jakoś znajduję
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze