Lincz

Po raz kolejny widać jak na dłoni, iż twórcy i patroni tez o brzozie, naciskach, pilotach lebiegach wiszą na jednym sznurku – na propagandzie. Ona jest ich powietrzem. Nikt nie ma co do tego złudzeń. Szczery do bólu Maciej Lasek rzucił reporterom „GP” i TV Republika, że rozmawia tylko z tymi dziennikarzami, którym ufa. Na czym polega zaufanie? Na niezadawaniu trudnych pytań. Sejm. Drugi dzień akcji linczowania naukowców współpracujących z zespołem parlamentarnym badającym przyczyny katastrofy smoleńskiej. Konferencja prasowa Antoniego Macierewicza. Mikrofon przejmuje nieznana dziennikarka stacji, która klepie prawdę całą dobę. Pyta o Duńczyka Glenna Jørgensena. Dlaczego poseł PiS mówił, iż zasiada on w komisji badania wypadków lotniczych swojego kraju? – Nigdy tego nie twierdziłem – dementuje Macierewicz. Żurnalistka nie odpuszcza: – Czy Pana zdaniem powinien być jej członkiem? I dalej – czy skoro nie jest, to znaczy, że słaby z niego ekspert? I tak oto dostało się Bogu ducha winnemu obywatelowi Królestwa Danii, który wyraził swoje wątpliwości wobec wniosków płynących z raportu tzw. komisji Jerzego Millera. Wojsko utrwalaczy kłamstwa smoleńskiego nie bierze bowiem jeńców. Nieważne, kto podważa propagandową wersję katastrofy, nieważne, skąd jest, nieważne, jakie argumenty przedstawia – i tak skończy jako wariat lub co najwyżej neptek.

Wspomniany pan Jørgensen musiał oberwać, by wszyscy następni nieautoryzowani przez instytucje FR czy rząd Tuska

     
46%
pozostało do przeczytania: 54%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze