Miś i ptaszysko z czekolady

Stadion z dachem zamykanym w upale i otwieranym w deszczu. Dworzec remontowany dwa lata po kosztownej renowacji. Lotnisko tuż po hucznym otwarciu zamknięte na wiele miesięcy. Bez wątpienia „Tuskoland” coraz bardziej przypomina PRL z filmów Stanisława Barei. Jest nawet nowa świecka tradycja.

Prezydent stolicy w eleganckiej garsonce ćwiczy na siłowni. Czekoladowe ptaszysko udaje Orła, a warszawską Syrenkę jako symbol miasta zastąpić ma... słoik. Wesoły barak powrócił. W pełnej okazałości.

„Mój mąż jest z zawodu dyrektorem” – mówiła z dumą jedna z bohaterek filmu Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana”. Grany przez Jerzego Dobrowolskiego urzędnik przesuwany był na różne odcinki – z wodociągów do zieleni, stamtąd do urbanistyki. Na naradzie, podczas której planowano budowę nowoczesnego osiedla, „zawodowy dyrektor” zszokował inżynierów propozycją umieszczenia bloku mieszkalnego w... jeziorze. Choć film opisywał rzeczywistość lat 70. ubiegłego stulecia, podobnych „fachowców” znaleźć możemy i dziś. Najczęściej, wśród urzędników Donalda Tuska.

Z restauracji do MSW

Jak niedawno informował portal Niezalezna.pl, szefem gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych został doświadczony... radiowiec. Jeszcze ciekawiej wygląda obsada stanowisk doradców. Paweł Polak ma zaledwie 22 lata, zanim trafił do MSW pracował w prywatnej firmie Exi Sport. Dwa lata młodszy Adam Malczak, również etatowy pracownik ministerstwa, pracował w Radzie Rodziców przy II Liceum Ogólnokształcącym i Gimnazjum im. Stefana Batorego.

Najstarszym spośród doradców jest Michał Sokolnicki. Ma 44 lata. Poprzednio pracował w spółce Kręgliccy Restauracje i Catering Sp. z o.o.

Dla przypomnienia: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nadzoruje pracę policji, straży granicznej itd. Bezpieczeństwo granic i obywateli jest dziś więc w rękach dwudziestolatków i pana z restauracji...

Nie powinno to jednak dziwić. „Fachowcy...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: